Wiosenna spódniczka

Co jakiś czas każde z moich dzieci wpadła w tryb „Mama, zrób mi coś na drutach”. Dzieje się tak kiedy przewijam włóczkę na nowy projekt, lub gdy tata w garach miesza. Każdy „dziewczyński” kolor wyczarowany przez Chłopa jest kwitowany przez Agę „to dla mnie?” :)  Tym razem kolor był dla niej :)

Spódniczkę „Spring Foliage” Moniki Sirny chciałam zrobić już od dawna, lecz dopiero teraz nadarzyła się okazja. Zrobiłam ją z Martin’s Lab Bouncy Sport w kolorze Lucky Dip (czyli takim niepowtarzalnym, który powstaje przy okazji zabawy barwnikami – najbliższy temu kolorowi jest nowy Aquila).

Wybrałam rozmiar na 6 lat i dziergałam dokładnie jak przykazano, bez jakichkolwiek zmian. Jestem bardzo zadowolona. I w szoku jakie duże mam dziecko! Aga za 2 tygodnie kończy 6 lat. Matko, kiedy to zleciało?

Powiem szczerze, że chętnie bym sobie zrobiła tę spódniczkę dla siebie :)

Wyluzowany

Nigdy nie planowałam, że dzierganie stanie się moją pracą. Obecnie całe nasze życie krąży wokół włóczki i drutów. Kiedy nabieram oczka prawie za każdym razem jest to projekt, z którego powstanie wzór, a to oznacza, że za bardzo go sobie nie ponoszę – albo jest wysyłany gdzieś do innego kraju, gdzie go fotografują, macają, wieszają, nierzadko jeśli jest to sweter nie robię mojego rozmiaru, lecz „zamówiony”, albo po prostu odgórnie mam narzucony nie-mój kolor. Nawet jeśli robię coś dla Chłopa, to po zdjęciach trafia na wieszak do jego studia, albo jeździ po świecie ze mną i tyle mam z niego pożytku. Aż się pewnego pięknego dnia wkurzyłam, że mam tyle rzeczy i nic z nich nie mogę nosić, bo pogniotę/skulkuję/pobrudzę. Basta! Zwędziłam od Marcina kilka motków Martin’s Lab Comfy Aran w moim ulubionym zielonym „Thicket”, pogrzebałam w bibliotece i nabrałam oczka na „Ease” Alicii Plummer. Czekałam na niego prawie 5 lat (Rav pokazuje mi, że mam go od 2013 roku!).

DSC_2762[1]

Nabrałam oczka na rozmiar S, ale jeśli dobrze pamiętam numerki pozmieniałam. Na pewno inaczej mam kształtowaną talię (jestem dużo niższa niż Alicia) i rękawy. Z rękawami zresztą i tak były jaja – robiłam je w drodze na ostatni festiwal, różnych pubach w Edynburgu, by oczka zamknąć nad ranem w hotelu. Przeczuwałam, że tak będzie i korpus zblokowałam już w domu, przed wyjazdem – rękawów już mi się nie udało – w hotelu ktoś wziął żelazko. To nic, i tak go w drodze powrotnej ubrałam (i do fotek), bo Wielka Brytania ostatnio nie ma za fajnej pogody. Nadał się idealnie, bym nie wymarzła (choć na fotkach i tak przemarznięta jestem).

Bardzo podoba mi się ten kolor – Marcin go stworzył na samym początku zabawy z barwnikami i ciągle mnie on zachwyca – taki przytłumiony tymiankowy zielony. Mógłby być uznany za nudny, ale ja takie lubię :)

Dziewiarsko odpoczęłam, nie licząc oczek i kombinując, wiec teraz mi się chcę coś „mojego”. No i możliwe, że znowu zwędziłam kolejną zieloną włóczkę, tym razem na sweterek Heidi Kirrmeier. Ups!

Pryzmat na czapie

Oj, tak dawno się nie logowałam do bloga, że aż mi zablokował się dostęp. Ech, to tylko oznacza, że życie paskudnie zapierdziela. Praca, szkoła (tak! Wojtek już do szkoły chodzi, a Aga za rok do zerówki u niego dołączy), praca, szkoła. Ale nie narzekam, bo jednak bardzo tę swoją pracę lubię :)

Chłop, jak ponad rok temu zaczął się babrać w barwnikach i wełnie, tak nadal tym się zajmuje. Fajnie, bo widzę, że to lubi i ciągle coś kombinuje. Jakis czas temu z dawnego studia na obrzeżach Torunia przeniósł się do mega przytulnej oficyny na Starym Mieście (dla mnie to też ciekawe doświadczenie wrócić tak na stare śmieci – w końcu wiele lat pracowałam w szkole na Starym i ogromna nostalgia mnie ogarnia, gdy tam jadę). Na piętrze w studiu Marcin się panoszy i tam bywam co najwyżej, by motki skręcić lub ometkować. Nuuudy… Natomiast dół „Labu” jest bardzo mój, jest gdzie podziergać, posiedzieć, muzyki posłuchać, no i jest też „ściana płaczu” (ewentualnie dwie ;) ).  Nic tylko się lampić na to, jak szpak na malowane wrota ;)

I jak tam sobie tak siedzę na dole u niego i mówię „super!” (w domyśle: „biere”) lub „fuuuu”, natknęłam się na jego ostatnie cudo – kolor Prismatic.

Na cieniznie…

i grubaskach…

Jednego takiego grubaska zwędziłam i udziałam Calzettę :) Wzór na tę czapę ma już 3 lata! Najwyższa pora zatem na lifting ;)

Oto jak się ona dzisiaj prezentuje w marcinowej włóczce :) (fotki kochane Whiteberry oczywiście ;)

Straszliwie podoba mi się ten kolor – niby czarno-szary, ale przebłyski tęczy tu i ówdzie są mega.

KNG_7689

Grubasek, z którego powstała to Martin’s Lab Big Single – mega ciepły, miękki, aż szkoda czapę zdejmować – smutno mi niezmiernie, że będzie teraz ona mieszkać w Marcina studiu, a nie u mnie… pozostaje chyba sobie zrobić kolejną – tę w końcu robiłam jakąś godzinę w sobotę wieczorem (kolejny powód do lubienia grubaska).
KNG_7660

Czas zatem na przypomnienie instrukcji :)

Rozmiar
Pasująca na obwód głowy ok. 54-57cm.
Długość: około 22.5cm.

Włóczka
1 motek Martin’s Lab Big Single – 80% merynos, 20% nylon; 70m w 100g.  Oryginał wykonałam w kolorze Prismatic.

Druty
8mm lub inny rozmiar potrzebny do uzyskania odpowiedniej próbki, druty pończosznicze lub na żyłce 40cm.
6.5mm lub 1.5mm mniejsze niż główny rozmiar, druty pończosznicze lub na żyłce 40cm.

Inne
marker, igła dziewiarska do schowania nitek, przyrząd do zrobienia pomponów.

Próbka
11.5 oczek x 16 rzędów w 10cm ściegiem gładkim prawym wykonywanym w okrążeniach na większych drutach.

Ściegi
Ściągacz 1×1 (w okr.) – wykonywany na parzystej liczbie oczek.
Każde okr: *1 op., 1 ol.*, powt. naokoło.
Ścieg gładki prawy (w okr.) – o. prawe w każdym okr.

Techniki
Nabieranie oczek metodą włoską:

Skróty
o. – oczko/oczka; okr. – okrążenie; ol. – oczko lewe; op. – oczko prawe; 2 oprp. – dwa oczka prawe przerobione razem, pochylone na prawo; powt. – powtarzaj;  ** – powtarzaj, jak zaznaczono pomiędzy gwiazdkami.

Instrukcje
Ściągacz
Używając metody włoskiej i mniejszych drutów nabierz 52 o. Połączy, by pracować w okr., uważając, by nie przekręcić oczek.  Umieść marker, by zaznaczyć początek okr.
Pracuj ściągaczem 1×1 przez 5cm.

Czapka
Zmień druty na większe, 8mm.
Pracuj ściegiem gładkim prawym, aż czapka będzie mierzyła około 18cm od krawędzi nabrania oczek.

Zdejmowanie oczek
Okr. 1: *2 op., 2 oprp.*, powt. naokoło – 13 o. zdjęto = 39 o.
Okr. 2: o. prawe.
Okr. 3: *1 op., 2 oprp.*, powt. naokoło – 13 o. zdjęto = 26 o.
Okr. 4: o. prawe.
Okr. 5: 2 oprp. naokoło – 13 o. zdjęto = 13 o.
Okr. 6: o. prawe.

Zakończenie
Utnij nić i przeciągnij przez pozostałe oczka. Zaciśnij mocno zamykając otwór. Schowaj nitki i namocz czapkę, by ja zblokować. Jeśli chcesz, wykonaj około 5-centymetrowy pompon i przymocuj na środku.

KNG_7669

Czapa gotowa :-)

Lete’s Knits (c) 2014-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Proszę nie sprzedawać opisu, ani czapek wg niego wykonanych. Jednakże można opis używać
do użytku osobistego oraz w celach charytatywnych.

blog

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.