Zielone gąski

Ostatni raz jadłam agrest chyba z 10 lat temu, jak nie więcej. To były jeszcze czasy jak dziadek miał działkę. W tej chwili, szczerze mówiąc, nie widziałam go nawet w sklepach. Ten, którym się dzisiaj delektowałam dostaliśmy od znajomego z jego ogródka – niepryskany, działkowy. Pycha.

Żaba i tuńczyk

Większość wtorku znowu została przeze mnie przespana. Wszystko dlatego, że obudziłam się krótko po szóstej i już nie mogłam zasnąć. Dobrze, że pospałam, bo dzięki temu mogliśmy się wieczorem spotkać z Krzyśkiem i pospacerować na Starym.

Chłopaki
Chłopaki
My
My
Tytułowa żaba. Tuńczyk dla obecnych ;)
Tytułowa żaba. Tuńczyk dla obecnych ;)