Zabobony

Lista zabobonów ciążowych jest długa. A to nie wolno nosić łańcuszków, a to nie powinnam kupować wózka wcześniej, a to źle jak się nie wymiotuję… Grrr, aż słuchać nie można. I chyba największą zmorą jest słuchanie o porodach (nierzadko z krwawymi szczegółami)  albo uciekanie brzuchem od rąk wyciągających się w moja stronę. No i najlepszy przesąd  – „wygląd mamy a płeć Dzi”. I szlag by to trafił, bo wyjdzie na to że te bzdury są prawdziwe skoro 3/4 ludzi przepowiedziało nam synka. Tak czy siak, brzucho rośnie z dnia na dzień, a ja póki nie czuję się jak wieloryb chętnie chwalę się brakiem talii. Najwyżej w 9 miesiącu na blogu pojawi się dużo fotek kotów ;)

Tak swoja drogą ciekawe, jak po porodzie miałabym zrobić maraton po sklepach?

Pomarańczowo

Pomarańczowo...
Pomarańczowo...

Jesień idzie wielkimi krokami. Co prawda, weekend był bardzo słoneczny i spacer po starówce zaowocował w dużą ilość fotek, ale w domu wieczorem robi się coraz chłodniej.  Zresztą każdej wiosny i jesieni mam problem w co się ubrać, a potem moment i jestem zakatarzona. Wyszłam dzisiaj do lekarza na podglądanie synka i po przejściu 100 metrów szybko ściągałam z siebie kolejne warstwy. Synek dzisiaj pokazał tylko stopy (prawie 3-centymetrowe!), no i atrybut synka. A moje dolegliwości ciążowe? Cóż, lekarz kazał zacisnąć zęby i przetrwać. Dzięki Bogu, że ograniczyły się one właściwie do bólu krzyża i notorycznego kichania – tyle jestem w stanie przeżyć.

Teraz czeka nas nie lada zadanie – wymyślenie imienia dla nowego mężczyzny w naszej rodzinie. Jak z imieniem dla dziewczynki nie mieliśmy żadnych problemów, tak imię dla chłopca to wyzwanie. Nie jesteśmy fanami odkopywania imion kilka pokoleń w tył, wiec imiona typu Antek, Franek, Staś zostały od razu z listy propozycji skreślone. Z drugiej strony, nie podobają nam się imiona zbyt oryginalne (odpadają Alanki i inne takie) ani te zbyt popularne. Ile razy miałam problem z wywołaniem kogoś w klasie: „Mateusz?” – „…ale który, proszę pani?” O nie, mi się podobało jak byłam jedyną Justyną. No nic, będzie ciężko, dobrze, że zostało jeszcze tyle czasu do wiosny :)

Spacerowo po Toruniu
Spacerowo po Toruniu

Zimno

Kurczę blade, zimno zaczyna się w chacie robić. Wieczorem bez swetra ani rusz.
Jedyne co mnie pociesza, to poranki pod kołderką, kiedy jest najcieplej.
Z kotami w roli nożnych podgrzewaczy, oczywiście :)