Plan na wypędzanie Synka

Co idę do małego pokoju, koty człap człap za mną i siup na wyro, też czekają na Synka ;)

Znajoma na e-portalu miała kiedyś piękny przepis na wypędzanie młodego z brzucha.

Po pierwsze, mam pić herbatę z malin.

No dobra, posłałam smsa Małżowi, żeby ją zakupił w zielarskim – zobaczymy…

„Herbatę z liści malin można pić bezpiecznie już od 36-38tc. 3 łyżki suszonych liści malin, ½ l wody, zagotować, gotować przez 3 min., pić 3 razy dziennie. Liście malin nie tyle przyspieszają poród co mogą go lekko ułatwić gdyż mają wpływ na wzmocnienie mięśni macicy,regularne picie naparu pomaga zatem znieść wysiłek związany z porodem. Pomaga w przygotowaniu mięśnia macicy poprzez uelastycznienie szyjki macicy, co ułatwia jej rozwieranie podczas narodzin dziecka. Dzięki temu poród trwa krócej. Liście maliny podnoszą też jakość i ilość naturalnego pokarmu matki. Herbatka z liści ma właściwości lekko przeczyszczające, więc warto z tym uważać. Oprócz tego jest bardzo zdrowa, działa przeciwzapalnie. Na sam poród dobrze jest też podobno wypić bardzo mocny napar (30g ziela na 500 ml wody gotować 15 min) podobno bardzo przyspiesza akcję.”

Po drugie, brać kapsułki z wiesiołka.

Biorę, i co?
Jedynie częściej muszę nos czyścić i odkasływać. :(

„Olejek z wiesiołka w kapsułkach wspomaga wytwarzanie prostaglandyn i wpływa na lepsze przygotowanie szyjki do porodu oraz ułatwia jej rozwieranie podczas porodu. Można łykać kapsułki od 38 tc, 5-6 kaps. na dobę. Wiesiołka można przyjmować też dopochwowo.”

Po trzecie, uprawiać seks.

Ha, nie dość że to niezła gimnastyka, to bardziej mnie irytuje niż wywołuje poród.
A może to chodzi o to, że z tej irytacji się kobieta wścieka, potem lecą skurcze i siup na porodówkę?

„Obecność spermy powoduje rozwarcie, a sam orgazm wyzwala skurcze.”

Po czwarte, robić masaż sutków.

O nie, dziękuję.
Jeszcze będę miała czas na ból pochodzący z tej części ciała.

„15 minut masażu każdego sutka, razem 3 godziny dziennie.

Po piąte, spacerować.

No dobra, przyznaje ten punkt zaniedbałam, ale to tylko przez pisanie pracy i dużą ilość projektów, nad którymi pracowaliśmy.
Dzisiaj praca została wydrukowana, zatem kolejny tydzień spędzę na spacerach.

„Spacery, a szczególnie wchodzenie po schodach, pomagają w osiągnięciu rozwarcia, a jeśli poród się już zaczął przyspiesza akcję.”

Po szóste, jeździć po wertepach.

To mogę odfajkować, bo teraz w Toruniu o to nie jest trudno ;)

„Jazda po wertepach może wywołać skurcze.”

Po siódme, kąpać się w zimnej wodzie.

O nie, dziękuję.
Jakby było w gorącej, to owszem, owszem ;)

„Chłodna kąpiel zimną wodą może wywołać skurcze.”

Po ósme, stosować akupresurę.

Hmm, szczerze, nie próbowałam.
Z tym, że co ja mam uciskać podczas skurczu, jak skurcze u mnie nie istnieją?

„Akupresura:
– na czubkach kciuka i paca wskazującego- powinno zaboleć przy ucisku, uciskać do momentu uzyskania skurczu, wtedy przerwać na chwilę, a gdy skurcz ustąpi zacząć na nowo
– w okolicy kostki (wewnętrznej)- 4 szerokości palców w górę od kostki, punkt powinien przy ucisku zaboleć, postępować j.w.”

Grrr, wyłaź Synku, po tej stronie brzucha też jest fajnie!

P.S. Z podziękowaniami dla Zygzakowej :)

Wyspana

Tylko jedna wędrówka do ubikacji :)

I nawet jakoś specjalnie nic mnie dzisiaj nie bolało :)
To chyba przez to, że dałam sobie spokój z wyczekiwaniem na ten moment.

Zatem dzisiaj praca dyplomowa zostanie zakończona, jutro wydrukowana, w sobotę będzie zaliczenie (i chyba z 15h spędzonych na zajęciach!), a za tydzień obrona.

No, a 10-go meldujemy się do szpitala.

Ostatnie KTG, czyli kable i ja - wybaczcie jakość (fotka robiona z PrintScreena)