Chyba

Chyba zdążyłam zareagować szybko i nie zrobiło mi się jakieś okropne zapalenie.

Poradnia laktacyjna odwiedzona, porządny laktator zakupiony i powinno wszystko grać, tym bardziej, że mi zależy na karmieniu Synka jak najdłużej.

Zatem, ufff. Chyba…

Jeszcze 3 kilo, a licznik pokaże wagę sprzed ciąży :)

Urok

Stare Miasto - ciekawe, czy wiecie gdzie?

Blog mi kiśnie przez to, że mam tak mało czasu. Nie żebym narzekała, bo bardzo mi się podoba moja codzienność.

Spacerki, kupki, karmienie, radość z uśmiechu Synka, który zresztą zaczyna się robić coraz bardziej interaktywny.

Dla jednych niepojęte, dla mnie początek i koniec świata.

Moi mężczyźni

A z przyziemnych rzeczy – sprawa siódemki nadal nie zakończona. Chirurg co mnie maltretował twierdzi, że tam nic nie ma, mnie ząb nadal ćmi. Tylko nie mam kiedy znaleźć odpowiedniego specjalisty. Już przynajmniej wiem, co muszę mieć zrobione. Chirurgiczne przedłużenie korony. Brzmi co najmniej boleśnie.

No i jak nie urok… Albo od dwóch dni męczy mnie jakaś wirusówka, albo idzie zapalenie piersi :(