Dziadzienie

Spacerówka odpalona. Wreszcie wózek zrobił sie nieco lżejszy.

Trzeba się wziąć w garść.
Kocham Synka ponad życie, ale dla mojego zdrowia psychicznego muszę zacząć odwiedzać koleżanki na plotki.
Tym bardziej, że wieczorami łeb mi się robi kwadratowy, bo Młody chyba zaczął ząbkować.

Rak

Stopy mam w paski. Nie, nie od brudu, ale od słońca. Ramiona czerwone, a nochal cały upstrzony piegami.
Jednym słowem – lato :)

Jutro Małż zaczyna coroczne fizyczne roboty, a my będziemy sobie radzić przez większość dnia sami.
Damy radę.
Zresztą Synek to już duży chłopak. W końcu za kilka dni 4 miesiące mu stukną.

I pochwalę się, że Młody przewraca się już na brzuch, przez co bidak nie potrafi się nic a nic skupić na zasypianiu. Chociaż nie ma się co mu dziwić – jak ja bym była taka malutka i się świata uczyła, to też bym nie chciała tracić czasu na sen. A uczy się z przejęciem i buzią otwartą :)

Mam nadzieję, że to ostatnia fotka z serii "na macie". Tylko przy takich modelach jest mi tak trudno powstrzymać się od robienia zdjęć.