Odsłona druga szala Summit

Grrr, wolno mi idzie.

No, ale dziergam tylko jak Synek śpi, albo wieczorem i do tego oba na zmianę. I jakoś tak ten tęczowy szybciej rośnie na drutach. Brązowy szerszy, cieńsze druty, a tu się przynajmniej kolory zmieniają, więc jakoś tak szybciej się drutami macha.

Nie poddam się, choć muszę przyznać, że kuszą mnie jeszcze mitenki z pięknym wzorem liści ;-) Dzięki Bogu, listonosz włóczki jeszcze nie przyniósł, wiec nie mam wyjścia – trzeba dziergać Summity.

Poza tym przyznam się, że trochę boję się blokowania szalików, bo nigdy jeszcze tego nie robiłam. :-/

Samohodem i wózkiem

Taka piękna pogoda, a Małż się musiał kisić na zajęciach na podyplomówce. My za to zrobiliśmy sobie super długi spacer.

Po drodze zobaczyłam niezwykle interesującą reklamę na tyle jakiejś małej ciężarówki.

Zatem teraz już wiem, że jeśli będziemy hcieli serwisować nasz samohod to najlepiej u nih. Hoć pewnie lepiej sobie radzą z Hondami :-)

Lokiemu pogoda też odpowiada. Szkoda tylko, że na Synkowych puzzlach.

Wcale nie buro

…bo właśnie tęczowo tej zimy będzie.

Robię dwa szale jednocześnie. Ten brązowy ma być w miarę szeroki. Do tego węższy, tęczowy, z żywej wełny – miała być dla Synka na getry, ale gryzie (wełna, nie Synek). Zatem na zmianę lecę. Dobrze, że wzór już dobrze pamiętam ;-)