Dość!

Skończyłam trzeciego summita. Dobrze, może i wzór prosty, i ciekawie wygląda, ale ile można? Po trzecim ma się go dość. Zatem pierwszy, brązowy, ten, który zyskał miano UFO skończył swój żywot i został spruty. Będzie sweterek i już! A ja bez żalu się z nim rozstałam.

Teraz szybko dziergam czapę dla synka Karusi i mini baktusa dla mojego Wojtka.

Przyszła dzisiaj włóczka z Dziewiarki. Mam nadzieję, że dobrze ją wybrałam na projekt, który mi wpadł w oko jakiś czas temu. Ale o tym za niedługo. ;-)

Jak widać Synkowi, o zgrozo, się bardzo podoba.

Niekończąca się historia

Endless Knitted Cardi Shawl - można go znaleźć na Ravelry

Dokładnie te słowa po głowie mi się kołatały, jak przerabiałam te chyba niekończące się rzędy. Ale warto było. Wygląda świetnie i już wiem, że chcę mieć jeszcze jednego – zielonego.

Jest piękny i kobiecy. Już dzisiaj mogę powiedzieć, że będzie jednym z moich ulubionych cardiganów.

Długo dumałam nad rozmiarem i stanęło w końcu na  eSce, ale rozmiar drutów musiałam wziąć większy niż w kazano, bo okazuje się, że jakoś ciasno robię oczka. Co prawda nie tak, jak Pyziulka co łamie druty, ale na tyle ciasno, że będę musiała poprawić zakończenie i zamienić je na elastyczne, bo „luźne” mi nijak nie wychodzi.

Tego cudaka można również ubrać do góry nogami :-)

Endlessa dziergałam z Australa Katii. Bardzo podoba mi się ta włóczka. Jest mięciutka, lejąca, przyjemna w dotyku i do tego ciepła. Mimo, iż jest tylko mieszanką z akrylem na pewno dołączy do moich ulubionych.

Aha, robiłam drutami nr 4mm (ściągacz 3.5mm) i zużyłam 5.5 motka.

A teraz zmykamy z Synkiem na spacer ;-)

Reklama będzie

Czy tylko ja mam takiego pecha do dentystów, czy Wy też?

Na pewno mój Małż pechowcem w tej materii również jest.

Zatem dzisiaj będzie reklama. Uwaga, uwaga! Do wszystkich moich wrogów! Chciałabym Wam polecić super osobę przyjmującą w gabinecie przy ulicy Żelaznej. Cud, miód, malina!

Nie chcę nawet myśleć, ile pieniędzy tam wyrzuciłam w błoto. Okazuje się, że Małż zresztą też.

A na co? Już piszę. Na kanałowe, podczas którego została igła do wyrywania korzeni w moim zębie. O czym, oczywiście nie wiedziałam. Szydło wyszło z worka, jak miałam usuwać ósemkę. Suma sumarum ósemki nie usunęłam, ale za to ząb po kanałowym tak, bo rozwinęło mi się pod nim zapalenie. Ile za to zapłaciłam? Od samego początku wraz z usunięciem pewnie tysiąc pęknie. F**K!

No i wczoraj Małż na gwałt szukał dentysty, bo mu ząb pękł na pół. Ząb, za który rok temu zapłacił 200zł u wiadomej osoby. Ząb, do którego nie miała wczoraj czasu zajrzeć i kazała mu się zarejestrować telefonicznie (Małż był w poczekalni podczas rozmowy!). F**K!

Reklamę niniejszą chciałam napisać na portalu typu „znany lekarz” i inne takie, ale widocznie dentyści lekarzami nie są. Zatem umieszczam ogłoszenie tutaj. Może Wy macie jakiegoś wroga z chorymi zębami? :-P

P.S. Czyli „dobry dentysta w Toruniu” to jakiś mit? Znaczy się słyszałam o nim jakieś opowieści, ale to chyba jakaś toruńska „urban legend”, bo jeszcze owego specjalisty nie spotkałam.