Cymbałki, żuczek i torba-borba

Po pierwsze, Synek się umuzykalnia :-) Odkrył wczoraj cymbałki (no, może nie do końca odkrył, ale matka mu podczas zakupów zgarnęła z półki sklepowej i wrzuciła do koszyka z zakupami) i jest zachwycony ich dźwiękiem. Jedna  z ostatnich ulubionych czynności Synka to tłuczenie czym popadnie w stół, podłogę itp, byle było jak najwięcej hałasu. Jak ma być hałas, to niech będzie przynajmniej w miarę znośny, nie?

Ja jak zawsze zapracowana. Skończyłam Drifting i pokażę, jak Małż zrobi jakieś zdjęcia, a szczegóły na jego temat podczas prezentacji. Zaraz po skończeniu wskakują na druty dzieciowe sweterki, które mam w planach. Po pierwsze, Żuczek w rozmiarze 6 dla siostrzeńca. Rozetti rzeczywiście już na wyczerpaniu i po dużej ilości maili z panią Anią z Allegro, od której zawsze tę włóczkę kupowałam, stanęło na takich kolorach.

Chabrowe krawędzie i kieszenie, zielony korpus, żółty kaptur.

Wczoraj nabrałam oczka i dzisiaj rano mam tyle – jestem w najnudniejszej części wzoru – potem będzie już tylko ciekawie.

Synek, jak widać, też chętnie by podziergał :-)

Mam w planach jeszcze coś dla siostrzenicy, ale póki co to tajemnica ;-)

Jeśli chodzi o kolejny wzór z serii „Robaczków” to, kurczę, czekam nadal na włóczkę. Fastyga miała w tamtym tygodniu promocję, wiec zakupiłam ogromną ilość włoczki na sweter Małżowski (chyba pierwszy raz będę dziergać z przepisowej włóczki:-) i zieloną Rozetti na „Konika polnego”. No i zapomnieli o tej drugiej, więc kicha. A propos Małżowskiego, mam dwa swetry, które chciałabym zrobić do zimy, ale przez ich rozmiar i ogromne połacie gładkiego, powinnam je chyba zacząć już teraz.

Na szydełku natomiast wrze. Nie jestem fanką bluzeczek i sukienek szydełkowych, ale wszelkie koce, pledy, poduchy, torby strasznie mi się podobają. No i szydełko ma tę piękną zaletę, że jak małe rączki pociągną robótkę, to spada jedno oczko, a nie 100 :-)

Zatem dalej faluję, w czym Bella skutecznie przeszkadza…

Zostaw człowieku na chwilę robótkę z kotem ;-)

Do tego znajoma poprosiła mnie o kocyk taki, jak ma Synek (też czekam na włóczkę), ale na to mam miesiąc. No i wygrzebałam w czeluści kartonów jakieś stare bawełny i zaczęłam torebkę na moje graty. Ale to na spokojnie, bo kombinuję sama.

P.S. Zapraszam do nowego bloga, który powstał z inicjatywy Kariny.

News

„Żuczek” poleciał już do testerek. Matko, jakie trudne jest przeliczanie na inne rozmiary. Cały piątek siedziałam przy opisie, mierzyłam sweterek, dzieliłam i mnożyłam oczka, potem znowu sprawdzałam, jak w transie. No, ale chyba mi się udało. Rozpisałam wzór od roku do 8 lat, a teraz testerki sprawdzą czy nie stworzyłam czegoś dziwnego. Ja również będę testować (rozmiar 6) i zrobię wersję z długim rękawem dla siostrzeńca. Wczoraj zrobiłam próbkę na Lanagold Solid i jak zrobiłam, tak szybko zamówiłam Rozetti First Class. BTW, wiecie, że tej włoczki niedługo nie będzie? A wielka szkoda, bo jest świetna na sweterki dla maluchów.

Z Rozetti First Class powstanie też drugi cardigan z kolekcji „Summer Bugs Collection”. Tym razem będzie robiony od góry (miały być wszystkie bezszwowe, to będą), będzie zielony i będzie się nazywał „Konik polny”. Akurat jestem na etapie robienia próbek z wzorem.

A dla siebie zaczęłam robić pierwszy z wzorów Cecily Glowik MacDonald pochodzący z kolekcji „Breezy Blues”. Robię sweterek „Drifting” z włóczki Regia Silk i już mi się o wiele bardziej podoba niż marchewkowy Goodale.

Wyczytałam na jej stronce, że do północy EST 28-go (czyli 6 rano w środę naszego czasu, jeśli się nie mylę) jest 20% promocja na jej wzory na Ravelry. Przy zakupie należy wpisać kod SUMMER.

Poza tym cały czas „faluję” na szydełku. Idzie wolno i w tym tempie powinnam go skończyć za jakieś pół roku.

Żuczek

… wygląda tak.

Powstał z potrzeby odwłóczkowania. Chociaż tak do końca nie było, bo musiałam trochę włóczki dokupić. No trudno. Resztki teraz wylądują w pledzie szydełkowym :-)

„Żuczek” jest całkowicie bezszwowy, no prawie, bo kieszenie trzeba na końcu przyszyć. Robi się go od dołu w górę w jednym kawałku. Z boku ma „udawany” szew w kontrastowym kolorze, a ramionka łączy się bez zszywania. Rękawy są wrabiane od góry przy pomocy skróconych rzędów.

Rękawy zrobiłam do łokcia, bo brakowało mi takiego sweterka w Synkowej szafie. Takiego na lato, kiedy jest ciepło, ale koszmarnie wieje. Zużyłam na niego resztki bawełny i bambusa (powstał z niego kaptur, chciałam kieszenie też zrobić zielone, ale niestety bambus się za bardzo rozciąga). Wzór na sweterek jest napisany do jakiejkolwiek włóczki DK, czyli gdzieś na druty 4-ki.

Poza tym wzór będzie obejmował opis 4 wersji: z długimi i krótkimi rękawami, z kapturem i bez. No i dziewczęca wersja, będzie miała inne kieszonki. Poza tym, będzie on rozpisany na rozmiary od roku do 7 lat.

Więcej szczegółów na Ravelry

Wracam do przeliczania oczek :-)

P.S. Wakacje się zaczęły, a wraz z nimi remont u sąsiadów. Ciekawe czy Wojtek dzisiaj będzie miał drzemkę?