Łzy rozpaczy

Jak jestem bardzo zła, ale tak bardzo, to łzy mi same do oczu lecą. Taka też dzisiaj byłam. Już miałam podzielone oczka na rękawy, więcej! miałam już ok. 3 cm z tułowia zrobione kiedy po burzliwej dyskusji z Małżem, jak „Konik polny” ma wyglądać, robótka poszła do sprucia. Nie sprułam wszystkiego, został taki 5cm kawałek – z tego zrobię zwykły raglanowy sweterek (opis będzie na Ravelry za darmo, jak ktoś będzie zainteresowany), a oczka na kolejnego „Robaczka” przed chwilą na nowo nabrałam.

Piękny kolor ten "Konik polny" będzie miał, prawda?

Widać jak się tworzy, to czasami trzeba pocierpieć ;-)

A moja wersja „Żuczka” dla siostrzeńca jest już na etapie rękawów :-) Jednak taki rozmiar nie idzie tak szybko, jak sweterek dla mojego malucha.