Szydełko

…w dalszym ciągu jest na topie :-)

Wczoraj skończyłabym drugą poduchę do dużego pokoju, lecz włóczka mi się skończyła. Wybrałam się na miasto, by uzupełnić braki, ale sklep otwarty do 16 i nici z zakupów. Choć nie ma tego złego, bo na przecenach udało mi się kupić dwie pary spodni za taniochę – tylko pewnie trochę poleżą, bo jak zwykle muszę je podwinąć, a wyjęcie maszyny do szycia to duże logistyczne przedsięwzięcie przy Synku.

Zatem poszewka póki co wygląda tak.

Przód jest taki, a tył ma być w zwykły miszmasz pasków różnej grubości (ale w tych kolorach).

Poza tym strasznie zaciekawiło mnie szydełkowanie tzw. freeform. Nie ma tutaj wzoru tylko sama wyobraźnia, półsłupki i słupki.

Ma z tego być poduszka dla Synka – mam jakąś bez poszewki gdzieś w szafie, więc co się będzie marnować. Teraz najtrudniejsza część przede mną, czyli zrobienie z tego ptaka kwadratu. No i potem druga strona w innych kolorach.

A, chcę się też pozbyć małych kulek włóczki walających się po kątach w mieszkaniu, więc i za takie maluszki też się zabrałam.

Brakuje jeszcze jednego okrążenia w każdym, ale czekam aż Małż do domu wróci i mi sięgnie granatową włóczkę z szafy. To też będzie poducha. :-)