Czerwono tej wiosny

Pisałam kiedyś po zrobieniu Rikke, że nie podchodzi mi już żaden kolor Malabrigo Rios. Myliłam się :-) Jest jeszcze kilka kolorów Malabrigo i chyba większość z nich mam już w moich skrzynkach (chyba…choć pewnie jak typowa kobita zawsze znajdę coś czego brakuje ;-).

Ten tutaj to czerwony Rios. Najzwyklejszy czerwony, bez melanżów i mieszanek z innymi barwami, dzięki czemu jest idealny na moją nową wiosenną (tak! bo ja już czuję wiosnę) miłość. Miłość ta to ażurowy kominek autorstwa Cariny Spencer.

Wzór: Zuzu’s Petals

Rozpisywać się nad wzorem i pomysłami pani Cariny nie ma co, wystarczy samemu zerknąć na jej cuda – świeże, pomysłowe, delikatne i mają to „coś”.  I na serio nie szkoda wydanych 5 dolców. Tym bardziej, że już drugi taki kominek robię, tym razem w prezencie.

Koralowa palma mi odbiła

I kolorowa też :-)

A to wszystko przez test tej słodkiej spódniczki dla Eleny Nodel (Coral Skirt). Należy ona do kolekcji Itty Bitty Pool (jeszcze nie ma wzoru dostępnego, ale jakoś na końcu marca powinna być na stronce z jeszcze jedną spódniczką – tej już nie testuję, bo w to miejsce będzie test zupełnie czegoś innego).

Spódniczka jest na rozmiar 9 mcy, a już się nie mogę doczekać kiedy Mała będzie w niej paradować :-) No i odbiło mi – jest różowo. Ale jak już ma być różowo to staram się, aby było na serio kolorowo i przełamuję róż innym kolorem. No i unikam majtkowego różu, bo ten do mnie nijak nie przemawia.

Włóczka to Alize Cotton Gold (bardzo podobna do Jeans YarnArt’u) – dla mnie ma cenę bardzo dobrą, niekończące się motki (z jednego różowego zrobiłam border wokoło kocyka, falbanę w spódniczce i czapkę) i kolory całkiem znośne. No i spokojnie pod względem grubości można łączyć ją z Jeansem. Coś czuję, że te wakacje właśnie te włóczki i Alize Bella (która wg mnie jest o niebo lepsza od Bahara) będą u mnie królować.

Ale o czym to ja chciałam… A włóczka! Kupiłam 3 motki, bo nie wiedziałam, który kolor mi będzie pasował do kocyka dla Młodej. Gdy Elena zleciła mi test na włóczkę DK bardzo się ucieszyłam, bo miałam jeszcze dwa ogromniaste motki niebieskości i zero pomysłu co z tym fantem zrobić.

W chwili obecnej widać, że odwłóczkowanie idzie całkiem dobrze. Powstała spódniczka, szydełkowa czapeczka do kompletu i majstruję jeszcze bolerko. Tym razem całe niebieskie, bo różowego już niet.

Wzór na czapeczkę z Petite Purls (oczywiście :-)

I jak tu wydawać kasę na te szmatki ze sklepów nie? Nie lepiej na włóczkę? :-)

***

Małż wrócił dzisiaj do pracy, ale w najcięższe dni będzie do mnie teściowa przyjeżdżać. Synek pewnie się bardzo ucieszy, bo trzeba przyznać, że mało kto potrafi tak długo „jeździć autkami” z Młodym.

Ja nadal piorę, mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się wreszcie zrobić zdjęcia ubranek po Wojtku i je wystawić na Alle, a Małż przytacha torbę do spakowania.