Różowa wanilia

Dzisiejszy upał mnie wykończył. Do tego długi spacer, rower, szybkie zakupy szortów i nie mam siły na nic. Zatem pozostawię Was tylko ze zdjęciami ostatniego testu dla Eleny.

Ekstraszybka, super praktyczna kamizelka dla Małej. Po raz pierwszy spotkałam się z wzorem, który nic, absolutnie nic nie jest nudny.

Detal na plecach.

Wzór: French Vanilla Girl
Włoczka: Kashmir Wnuk

Miętówkę?

Ostatni test w dużym rozmiarze skończony. Teraz obiecuję nic nie tykać, niech się wali, niech się pali, testować będę tylko małe ubranka. O! Może jak upublicznię moje postanowienie, to będzie mi łatwiej je dotrzymać :-)

Test to bluzka na lato autorstwa Joji Locatelli.

Powstała z 4 motków Alize Belli – tym razem w jednolitym kolorze. Jakoś nie podobają mi się ażury na tle melanżów – nic nie widać, ani uroda włoczki nie jest ukazana, ani ażuru – zatem postawiłam na jeden kolor. Poza tym nie chciałam się nie wiadomo jak spłukać na tę bluzeczkę, wiec stanęło na tej bawełnie. Niestety jednolita Bella nie powala kolorami, ponadto nie było odpowiedniej ilości początkowo planowanego czerwonego, więc kliknęłam w sklepie zielony.

Jakiś taki miętowy ten zielony. Albo seledynowy. Tak czy siak, trzy zdjęcia powyżej bardziej pokazują kolor rzeczywisty niż fotki zrobione wieczorem na dworze.

Bella jednolita jest nieco inna niż ta batikowa. Co prawda nadal świetnie się sprawuje, lecz jednocześnie w robocie wydaje się być jakby sztywniejsza niż jej batikowa siostra.

A top? Wzór fajny, zresztą bardzo mi się podoba jak Joji wzory pisze – jakby rozmawiała z dziergającym :-) Noszony będzie na pewno. I to nie tylko do piaskownicy :-)

Dopisek: Zrobiłam jeszcze kilka zdjęć. Na tych chyba najbardziej widać rzeczywisty kolor.

Oto bluzka, Synek i wydurniająca się ja.

Ekscytacja

Pewnie znacie to uczucie. Palce swędzą, w głowie rysuje się jak będzie wyglądał efekt końcowy, przeliczacie w myślach oczka, jednocześnie automatycznie przytakując mężowi na pytania, których nie słuchacie, oczy macie zamglone, a na ustach rysuje się lekki uśmiech ekscytacji. Ekscytacji okraszonej lękiem, czy aby na pewno wszystko będzie dobrze, czy nie będzie trzeba pruć. Tak, pewnie znacie to uczucie towarzyszące nabieraniu oczek na coś nowego.

Hm, zatem sądząc po ilości robótek muszę chodzić bardzo podekscytowana :-)

Kliknij na obrazek, by zobaczyć z bliska.

Patologia, nie?

Część to tylko motki, bo lada moment nabiorę oczka (ach, te emocje :-), a część ciągnie mi się miesiącami.  To co wyliczamy?

1. Ma być spódniczka. Dla Małej.
2. To ta włóczka od Eleny, a ma być test małej wersji Saffron. Dla Małej.
3. Kashmir Wnuk (zakupiony na jakiejś wyprzedaży na Allegro) – oczka nabrane na ten test. Dla Małej, oczywiście.
4. Jeans YarnArtu. Nowa wersja ostatniej sukienki z kwiatkami. Dla Małej :-)
5. Ha, to mój piórkowy. Jak widać powala swoją wielkością :-) Oczka nabrane w tamtym roku. Potem zobaczyłam jakie ta włóczka, kiedy jest źle przerabiana, może mieć okropne plamy koloru (tzw. pooling) i teraz dumam czy pruć, czy robić dalej i kombinować.
6. Taki tam sweterek z Arroyo Malabrigo. Tym razem kombinuję tzw. „wzór własny”.
7. Mają być buciki na lato. Dla Małej :-D
8. Białe coś. Na prezent.
9. Araucania. Dla mnie. Na etapie: „Kombinować po swojemu, czy jakiś wzór?”
10. Obrus :-) Oczka nabrane w kwietniu 2011! Jestem w połowie :-)
11. Moje kombinowanie metodą „Contiguous” + paski marynarskie = taka tam bluzka na lato. Do piaskownicy, a nie spódnicy, bo tak trochę na „chłopięco” będzie.
12. „Zest” wg Kim Hargreaves. Top piękny, ale pracochłonny. Może w tym stuleciu skończę.
13. Len z Dropsa. Bluzka na lato. Kolejny raz „Contiguous”.
14. Moja nowa miłość, czyli Marina Gringasco. Też ma być top. I też dumam jaki. Znaczy się jakiś tam pomysł jest, ale czy mi wyjdzie to się okaże…
15. Pawie oczka – reaktywacja. Walczę i piszę instrukcje proste jak budowa cepa. Potrwa…
16. Brązowa wersja tego testu. Entuzjazm przeszedł, na 99% leci prucie. Tylko jeszcze jaj mi do tego brak. (btw, jakoś czcionka mi zmalała)

Uff… aż się zmęczyłam. I po ekscytacji ;-)