Do I like Mondays?

If somebody’d asked me this question a couple of years ago, I would have answerd „NO, I HATE MONDAYS!”, but today it’s not so bad. OK, I do have to look after my kids myself, but I really don’t mind. They are my own kids after all ;-)

Jak by się ktoś mnie zapytał o to tak z kilka lat temu, to bym właściwie wywrzeszczała, że ich nienawidzę. Teraz jest ok, mimo opieki nad dzieciakami bez pomocy innych. Zresztą w końcu to moje osobiste dzieciaki, więc jest git.

Anyways, this Monday started with Wojtek’s running nose. Poor kiddo sneezes like hell and is surrounded by Kneenexes all the time. Wonder how long it will take for Aga before she catches a cold too? Anyways, Wojtek’s cold is no obstacle for him when it comes to being naughty :-)

Tak czy siak, ten poniedziałek rozpoczęliśmy wielkim smarkiem u Synka. Dzieciak kicha na potęgę i zużywa ogromne ilości chusteczek. Ciekawe kiedy do niego Młodsza dołączy? No i katar katarem, ale rozrabiać i tak ma siłę. :-)

He did that within seconds behind my back when I was cooking. / Ja se gotuję, a ten mi za plecami rozrabia.

He just loves pushing the needle pins so hard when I block something or just stretch for pics. / Niech no tylko matka coś przypnie, to szpilki trzeba wbić aż po same łebki.

But he was a good boy for some time too :-) / No, ale był tez przez chwilę grzeczny.

And now I can see he feels terrible and I guess some fever is heading our way. :-/

Hm, what else? My Aidez is as big (if one can call that big) as you can see in the photo. I was busy finishing Wojtek’s cardigan, ripping most of my own so-called designs and deciding on what hats I should start making for the kids...

Teraz widać, że Synek czuje się jakby go coś przejechało i chyba gorączka nas nie ominie :-/

A co poza tym? Aidez nadal na etapie tyłu, bo byłam zajęta kardikiem Wojtka, pruciem swoich wypocin i szukaniem wzorów na czapki na zimę dla dzieciaków…

10 thoughts on “Do I like Mondays?

  1. Oj coś wiem jak młodzież potrafi „pomagać” w kuchni.

    Pracowita ta jesień bedzie, oj pracowita.

    • Ha, ja tylko żałuję, że nie mam więcej skarpet wełnianych, a dziergac ich na cito nie mam ochoty.

  2. Sweter zapowiada się rewelacyjnie.
    A Wojtuś chciał mamie najwidoczniej kawy zrobić żeby siły miała za nim ganiać :)

  3. Twój opis dnia z życia Wojtka przypomniał mi czasy, kiedy mój najstarszy syn był mały, też był z niego niezły rozrabiaka – cisza była zawsze sygnałem, że zmalował coś poważnego.
    Aidez wygląda super.

    • Ha, dokładnie, jak jest cicho, to od razu go szukam.

      Dziękuję Wam za Aidezowe miłe słowa, ale mimo wszystko daleka droga jeszcze przede mną…

Comments are closed.