Wrocławskie robótki

Jadąc w listopadzie do Wrocławia miałam ze sobą dwie robótki (ok więcej, ale dwie „aktywne”), które działam sobie w pociągu. Jedna to „Parentheses” (znana wśród moich testerek pod wdzięczną nazwą „Cipki” :-)). Właściwie miałam tylko komin, bo czapkę zrobiłam dopiero po powrocie do Torunia.

Komplet zaczęłam robić już przed wakacjami, jednakże dopiero teraz udało mi się skończyć. Moze to przez to, że jakoś jak mam dziergać cokolwiek co przypomina szalik, to mi się koszmarnie nudzi, a ten komin jest właśnie tak dziergany. W pociągu człowiek nie ma wyjścia, albo się gapi przez okno, albo dzierga co ma, prawda?

Komin jest w komplecie z czapką (w jednym pliku), bo od samego początku był planowany na dwa motki Malabrigo Rastita.

Druga robótka, która podróżowała ze mną to czapka. Żółta, z warkoczami i pomponem. Czapką została przetestowana już w listopadzie, ale jakoś tak odkładałam jej publikację i odkładałam, aż do teraz. Już jest dostępna…z tym, że jest mały myk. Jest dostępna jako tajemniczy KAL. Cóż to takiego zapytacie? Ano dziergamy razem czapkę, kawałek po kawałku. Instrukcje są poszatkowane przeze mnie tak, by nie zdradzać za dużo, ale żeby też coś się działo. I się dzieje :-)

Znaczy się póki co ludziska dzieją ściągacze jak szalone :-)
Jakby ktoś chciał podziać z nami, to zapraszam tutaj – tym bardziej, że do 1-go czapa jest dużo tańsza. :-)

P.S. Kto się wzdryga przed angielskim, nie bać się proszę, cała czapa ma schemat!