Czekolada

Czy jest tak naprawdę ktoś, kto nie lubi czekolady??? Ja przyznaję, że nie lubię lodów czekoladowych, ale za to uwielbiam jogurtowe, sorbety, cynamonowe, tiramisu, imbirowe, owocowe… no dobra rozmarzyłam się :-) Wróć!

Czekoladę owszem zjem, lody czekoladowe nie bałdzo, ale kolor czekoladowy w mojej szafie jest już od dawien dawna. Kocham brązy, te jasne i ciemne, absolutnie wszystkie. I tak sobie je kocham, że co jakiś czas mnie napada i chomikuję brązowe włóczki. Mam ich już trochę, grube, cienkie, całe mnóstwo (dla równowagi – zielone też zalegają :-).

Malabrigo Socka kupiłam ponad rok temu. Kupiłam tylko dwa motki, bo miały one się przeobrazić w Lalki. I tak leżały i leżały, aż zobaczyłam jak Jeannie machnęła brązową Alecię. Jakby mnie prąd kopnął! Dopadłam do moich skrzynek, gały mi się zaświeciły, teściowa już wiedziała co się święci: „Mam przewinąć, Justynka?” NO BA!

Matko, co to za brąz! PRZE-CU-DO-WNY! Tak, wiem, mam się opanować, no ale cóż ja mogę, że mam aż ochotę ten sweter wszamać? Grrr, znowu zbaczam z tematu…

Sweter udziałam metodą na C. Jak się okazało, że ten brąz jest taki lekko melanżowy, postanowiłam zrobić go prawie całkowicie ściegiem gładkim, zero ażurów i innych takich. I tak sobie robiłam te nudne prawe i lewe (nawet w Łebie zrobiłam dwa rzędy :-) i czekałam z utęsknieniem na ściągacz. Pierwotnie miał on być przekręcony i na jakieś 20 cm. Mam już taki sweter z Reserved w szafie (pomarańczowy! brrr) i chciałam go sobie najzwyklej zastąpić. Cóż, nie do końca mi to wyszło :-)

A jak się powiedziało A, to trzeba też B, zatem przeplatanki pojawiły się też w innych miejscach.

Z samego swetra jestem tak w 95% zadowolona. Jest parę miejsc, które bym poprawiła (np. szybciej rękawy bym zaczęła), ale tylko ten co nic nie robi się nie myli, prawda? Zatem zakładam, że kolejny będzie na mnie leżał idealnie :-)

Teraz tylko trzeba spisać co i jak, i myślę, że przy dobrych wiatrach za jakiś miesiąc będzie on na Rav dostępny. :-)

Ach, bym zapomniała! Na koniec pozostaje spódnica. Nie szyłam jej sama, ale sama osobiście ją kupiłam lata świetlne temu w Orsay’u. Wyglądała ona wtedy tak:

Klata już nie ta, to poniżej klaty też, wiec zrobiłam ciach-ciach i teraz wygląda tak :-)

Idealna :-) Normalnie jakby czekała na ten sweterek, nie? :-)

No dobra dosyć. Wracam do dziergania…