Marzenie o patchworku

Dzisiaj będzie trochę z innej beczki, bo o szyciu patchworku. Od momentu kiedy pierwszy raz zobaczyłam patchworkową narzutę wiedziałam, że pewnego pięknego dnia zechcę sama taką stworzyć. Marzy mi się ogromna dla nas na łóżko (niestety póki co mamy w domu tylko rozkładaną ogromną kanapę, ale narzuta i tak może powstać :-) i po jednym dla każdego z maluchów. Może zacznę od czegoś mniejszego i skoro niedługo maluchy będą miały urodziny, postanowiłam im z tej okazji narzuty uszyć.

Postaram się tutaj spisywać co robię (jestem ogromnym laikiem w tej materii, więc mile widziane będą wszelkie pomocne uwagi), co kupuję i z czego korzystam. Może komuś się przyda.

No dobra…
Wojtek. Narzuta ma być na jego łóżko o wymiarach 90cm x 140 cm. Ma być używana do przykrycia łóżka, do przykrycia Wojtusia i zamiast kołdry w upalne lato. Syn zażyczył sobie przede wszystkim żaby i zielono-niebieski kolor.
Agnieszka. Póki co śpi w łóżeczku, ale docelowo narzuta ma być używana jak wyżej. Nie ma sprecyzowanych życzeń, ale już uwidacznia się u niej uwielbienie dla różu, fioletu, lalek, misiów i innych takich.
Ja. Chcę by narzuty były wykonane w 100% z naturalnych materiałów. Wiem, będzie drogo, ale liczę na to, że zostaną one u nas na długo, a potem każdy z maluchów weźmie swój pled dla swojej rodziny jako pamiątkę po mamie. Oznacza to oczywiscie mega upierdliwe dbanie o narzuty i perspektywę schowana ich za jakiś czas, by zrobić miejsce na nowe :-D

Co kupiłam do tej pory?
Mnóstwo tłustych ćwiartek. U nas na miejscu są jakieś tam pasmanterie, lecz niestety jestem mocno ograniczona, albo jednym, abo dwojgiem dzieciaków i chłopem w pracy, zatem pozostał nam internet na zakupy. Przeszukałam Allegro i ebay – zdecydowałam się póki co na allegrowe zakupy. Niektóre materiały są na serio drogie, wiec brałam tylko po dwie ćwiartki, te tańsze (z mniejszą ilością wzorków przeważnie) w większej ilości. Kilka kuponów materiałów znalazłam w szafie.
Wszystkie materiały to 100% bawełna, w większości drukowana.
Póki co wydałam: ok 260zł. (o w mordę!) Jak widać kolory mniej więcej w tej samej tonacji. Zielono-niebieskie dla Wojtka i jakieś tam różowości dla Agi. Oczywiscie postaram się wszystkie materiały wymieszać na obu pledach.
Wczoraj kupiłam materiały na tył. Gładki zielony dla Wojtka i w drobne różowe kwiatki dla Agi. Ponoć lepiej kupować coś albo gładkiego, albo bez idealnie symetrycznego wzoru, by móc się nie przejmować, że pikowanie coś tam wykrzywi pod spodem. Kupiłam również lamówki: błękitną i różową (gładkie) oraz ocieplinę. Podliczę koszt i pokażę Wam, jak listonosz przyniesie.

Z czego korzystam?
Oczywiście szukam inspiracji wszędzie (linki będę wrzucać na pinterescie). Jest kilka powiedzmy „układów łatek”, które mi się podobają, jednakże najprawdopodobniej będę robić patchwork najprostszy z możliwych, czyli same kwadraciki.
Uczę się również z sieci – przede wszystkim z „Craftsy” (niestety tylko po angielsku). Znalazłam do tej pory kilka fajnych darmowych zajęć:
„Piece, Patch, Quilt: Basic Quiltmaking Skills” – klik
Autorka uczy od samego początku, co i jak robić. Zaczynamy od zakupów materiałów, a kończymy na przyszywaniu lamówki. Super!
„Creative Quilt Backs” – klik
Twórcze wykonywanie spodów pledów.
„Craftsy Block of the Month 2013” – klik
Autorka pokazuje jakąś technikę układania „łatek”.

No dobra, póki co mam tyle. Idę teraz prać i prasować tłuste ćwiartki.