Co w trawie piszczy

Jakoś tak mi ostatnio wychodzi pisanie prawie co miesiąc. :-)  Życie pędzi jak szalone. Wojt wrócił do przedszkola, Aga nadal ze mną (i babcią) dnie spędza, a chłop kuruje się po usunięciu migdałków. Niestety doba nadal ma tylko 24h,  rodzina domaga się uwagi, terminy gonią, do tego jeszcze przeciążać organizmu nie powinnam, więc zdarza się, że czasami co nieco muszę zaniedbać (tak, tak o tłumaczenia mi chodzi ;-) Wybaczcie. Ale… mam za to kilka zaległych fotek. Między innymi z mega krótkiego wypadu do Gdańska…

…oraz ze stałego punktu odwiedzin, gdy bywam w stolicy, czyli Magic Loopa :-)

ML8

ML6

Na robótkowym froncie nieco cicho, ale już niedługo to potrwa.

Za kilka dni zaplanowana jest publikacja efektów ostatniej sesji z Marcinem, a w październiku chyba wszystkie opisy pójdą na szaro :-) No dobra, nie wszystkie, swetry tylko :-)

smoked4Zatem do napisania :-)