Kolory, kolory

Piątek.

Wczoraj byliśmy na spacerze, a potem chłopcy oglądali meczyk. Kolory jesieni są cudowne.

)
Mężuś w krzaczorach :)

Jutro do Piły. Chcemy zobaczyć się z moimi rodzicami i wręczyć im album z fotkami ze ślubu i wesela. Marcina rodzice już dostali.

No i po drodze chcemy się zatrzymać w Bydgoszczy. Wreszcie meble zamówimy. Myślałam nad ich wyborem całe wakacje. Na początku miało być drewno wenge, ale bądźmy szczerzy, kto będzie z tą ścierką latał? Stanęło na mixie jasnego i ciemnego drewna, a w małym pokoju wiśnia. Cieszę się bardzo, bo uwielbiam czekoladowy brąz. Kanapa też będzie taka :) Mam tylko nadzieję, że kudłów kocich nie będzie bardzo widać. No i, rzecz jasna, drapak musi być. Taki od podłogi do sufitu. Sama bym się po nim wspinała.

A lista rzeczy do kupienia i spraw do załatwienia się nic a nic nie zmniejsza :(

Szczęście z rana

Bardzo dobry początek dnia. Mimo tych dziadowskich budzików i tak pełnia szczęścia w sercu :)

Nawet nie smuci mnie już zbliżające się zimno. Chociaż dzisiaj pogoda jest piękna.

Zabrałam aparat ze sobą. Taki głuptak, od wszystkiego. Może kiedyś uzbieramy na Nikona, póki co kilka fotek zrobionych w drodze do domu.

Takie drzewo spotkałam
Takie drzewo spotkałam
Bo my mali widzimy więcej
Bo my mali widzimy więcej
Jesień, jak nic!
Jesień, jak nic!
Polacy to czyścioszki ;P
Polacy to czyścioszki ;P

Idzie zima…

Za dziesięć siódma
Za dwanaście siódma

Coraz ciemniej się robi.
Niedługo kurtki, szaliki, zaparowane okulary.
Nie lubię zimy.
Może inaczej – nie lubię zimna.
Poza tym nie pojmuję idei roztapiającej się wody.
Nie lubię, jak jest mokro.
Powinnam mieszkać w jakiejś Hiszpanii.

blog

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.