Archiwa tagu: chusta

Chusta testerka

…królowała dzisiaj wśród pań na Starym Mieście :-)

Aż się gęś pod chustę schowała ;-)

Oryginał został stworzony przez tę przemiłą Panią. Myślę, że jakoś niedługo wzór będzie dostępny. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, jak zwykłe warkocze mogą dać taką piękną strukturę. Jedyne czego żałuję to to, że nie zrobiłam jej z włóczki bez kłaków, ale obiecałam sobie, że nie kupię nowej. Wygrzebałam zatem UltraKashmir Himalayi z czeluści szafy.

Nawet Katarzynka się na nią połasiła :-)

Chusta na plecach obu pań całkiem fajnie się prezentuje. Tylko pewnie dzisiaj byłoby im w niej za ciepło, ale na zimę jest A-KU-RAT.

Ja już się pakuję przed jutrzejszym wyjazdem i cały czas nie mogę podjąć decyzji, jakie robótki zabrać ze sobą. Na pewno kolejna chustę. No i cały czas dumam za jaki sweterek się zabrać. Paulie, Still Light Tunic czy Idlewood’a? Na dwa pierwsze mam druty zablokowane przez Haruni (zamówiłam kolejne licząc, że przyjdą przed wyjazdem, ale sklep nawet nie raczył powiadomić, że wszystko później wyślą, bo mają braki w magazynach) i musiałabym przekładać chustę na coś innego. Hm…

No to jeszcze raz plecy ;-)

Swallowtail Lace Shawl

Cudownie się ją robi i naprawdę szybko.

Troszkę bałam się chust, ale jestem tak mile zaskoczona, że oczka się nie myliły, ażur bardzo łatwo się zapamiętywało, poza tym nie był paskudnie nudny, bo schemat zmieniał się aż 5 razy, że postanowiłam za kilka dni zrobić kolejną.

Wzór jest darmowy i można go znaleźć tutaj lub na Ravelry .

Robiłam ją z włóczki Alize Angora Special Batik Design (60% mohair, 40% akryl, 100g/550m) na drutach numer 4mm. Zużyłam niecały motek – właściwie po zważeniu okazało się, że tylko jakieś 85g mi zeszło, zatem cieszę się, że choć troszkę brązowego paska się załapało, bo wyszedł super efekt na brzegu.

A teraz na chwilę musiałam wrócić do zimowych akcesoriów i wreszcie zaczęłam beret dla siebie. Zima wróciła, więc jak najbardziej trzeba.

JuraPark

Wycieczek dalszy ciąg…

Oko mamuta obserwuje Was :P

Od kilku dni Małż był z nami w domu, a nie w pracy, więc podjęliśmy decyzję, by nie siedzieć na tyłkach i się nie nudzić, a jeździć i zwiedzać. Na pierwszy rzut poszedł park rozrywki w Solcu. Po pierwsze, blisko i Synek podróż dobrze zniesie; po drugie, w lesie czyli spacer murowany; po trzecie, najwyższa pora zobaczyć, co takiego super tam mają.

Popatrz Synu, to jest T-Rex :)
I znowu napiszę: "Bez chusty ani rusz."
Olać jakieś tam dinozaury, fajniejsze są drzewa. :P

Hm, jakoś długi ten wpis się robi, bo nie potrafię się zdecydować na zdjęcia, a tyle ich jest. A co tam? Raz -nie zawsze :)

Aaaaatakuje nas!
Dosyć! Na koniec my. W komplecie :-)

Dopisek:
A jakie wrażenia po parku? Całkiem pozytywne. Jest ogromny plac zabaw dla dzieci i widzieliśmy też karuzele (cudna łańcuchowa!). Jest też kino 5D, lecz tam nie byliśmy z wiadomych powodów. No i dzieciaczki mogą zwiedzać park w wózkach w postaci dinozaurów. Super sprawa, tylko rodzice się trochę umęczą, bo to oni te wózki muszą ciągnąć.