Archiwa tagu: przędzenie

Ogień w dłoniach

Prządką jestem bardzo wolną, wolniejszą wręcz od ślimaka :-) Przędę czasami wieczorem, jak już machanie drutami mi się znudzi, czasami w ciągu dnia, by wyzerować umysł. Przędę również w krótkich  seriach 30 minutowych. I tak też przędłam piękną żółto-czerwoną czesankę 100% Wensleydale wyczarowaną przez Justynę (Yarn&Art).

Wczoraj się wreszcie zawzięłam, skończyłam drugiego singla. Potem przez kilka kolejnych odcinków „Outlandera” dublowałam. Aż dziw bierze, że mi równo wyszło, bo wzroku od serialu nie mogę oderwać.

Wydaje mi się, że wreszcie udało mi się uzyskać grubość „fingering”. Co prawda motowidło mówi mi, że jest około 350m zdublowanej nitki, ale kurczę tak „na macanda” to ona jest cienka.  Ostatnio robiłam chustę w czystej wełny BFL i tam w 110g było 384m, więc tak sobie myślę, że chyba mam rację :-)

yarn2

Motek nie zostaje u mnie – przeznaczony jest na prezent.  Właściwie jeszcze ani jeden „mój” motek nie został w domu – ja i tak nie mam czasu na przerabianie ich, a jeśli u kogoś znajdzie dobry dom, to gęba mi się bardzo cieszy :-) Mam nadzieję, że spodoba się właścicielce.

Co dalej? Na kole już widnieje nowa czesanka – tym razem farbowana przez mojego Chłopa.