Archiwa tagu: skarpetki

Up and Down / W górę i w dół

Phew, finally found a little time time to show you the socks I was making in March. The were a super secret test knit for my Rav friend as they were ment to be published in May as a part of Malabrigo Quickies.

At the beginning I wanted to make them for Marcin (as I promised him a pair of new socks a long time ago) but they were coming out too small. So I ripped the brown ones, very quickly dyed some sock yarn and cast on this time for me.

Uff, wreszcie znalazłam chwilę, by pokazać Wam skarpetki, które dziergałam w marcu. Były one super tajnym testem dla jednej ze znajomych z Ravelry, a miały stanowić część Malabrigo Quickies.

Na poczatku miałam je zrobić dla Małża, ale szybko się okazało, że będą małe, więc pofarbowałam włóczkę i nabrałam oczka – tym razem dla siebie.

And I love them!

I je uwielbiam!

Thanks to Sara’s beautiful design they knit up very quickly, and even though I wasn’t knitting two at the same time, I finished both in like 3 days. Apart from that I also learned how to knit a lateral braid. Yay!

Sara tak pięknie te skarpetki zaprojektowała, że pomimo dziergania każdej osobno skończyłam obie w 3 dni. Poza tym dzięki nim nauczyłam się dziergać poprzeczny warkocz. Juhu!

Link to the pattern: Stepping Down by Sara R.

And both of them on my pregnant legs (pics were taken in March) :-)

I tutaj obie na moich ciężarnych kulasach (fotki robiłam w marcu) :-)

Teasers


I’m still not allowed to show two of the coolest and most beautiful things I’ve made this month. The first one is Elena Nodel’s latest design called „My Honey” (it begins a new collection of Spice Girls cardigans) and the second is a sock design by my friend Sara (Hisch on Ravelry). So today I have only small teasers ;-)

Nadal nie mogę pokazać dwóch najfajniejszych rzeczy, które wydziergałam w tym miesiącu. Pierwsza to „My Honey” – ostatni kardigan Eleny Nodel zaczynający nową serię sweterków „Spice Girls”, a druga to skarpetki wymyślone przez Sarę (Hisch na Ravelry). Zatem dzisiaj tylko małe migawki :-)

Zachcianki ciążowe

Nie mam wielu zachcianek ciążowych, właściwie tylko kilka – zajadam się mrożonymi truskawkami (takimi w pudełku, nie z worka), smakują mi bardzo kiwi, śledziowe koreczki w musztardzie i to chyba wsio. Zatem wydanie prawie 50zł na parę skarpetek uznajmy za zachciankę ciążową :-) „Raz, nie zawsze” w końcu, nie?

Rzeczone prawie 50zł zostało wydane na motek Noro Kureyon Sock, który stał się skarpetkami „na haju”. Na haju, bo ten co tę włóczkę farbował, chyba musiał coś porządnie brać :-) Kolory na zdjęciach są takie, jak w rzeczywistości, więc sami rozumiecie skojarzenia :-)

Wzór napisany specjalnie, by wydobyć urodę tej właśnie włóczki, czyli Spring Socks

Na rozmiar 36 zużyłam 3/4 motka (może uda mi się zrobić tyci wersję dla Młodej). No i standard, magic loop i robione dwie jednocześnie. I nie wiem czy to zasługa pasków, czy włóczki, że zrobiłam je w 5 dni. Jeszcze nigdy nie zrobiłam skarpet tak szybko (Wojtkowe się nie liczą, bo za małe) i to takich długich.

Włóczka do tego dziwoląg. Kolor widzicie jaki, w pracy czuć ją jak sznurek, skręca się koszmarnie, jest nierówno przędziona, no i ta cena. Ale… jutro powinnam je zblokować (razem z nowym swetrem), więc się przekonam czy to prawda. Po wypraniu jest miękka jak kaczuszka. Pożyjemy, zobaczymy. Jak się okaże „figa z makiem”, to kolejna parę pyknę sobie z Delighta. O!

P.S. Bella z nudów chyba sobie niedługo łapy odgryzie, zatem postanowione – bierzemy kumpla dla niej. Ale to dopiero jak Lidka z fundacji znajdzie dla nas czas :-)