Archiwa tagu: Szal Summit

Dziewiarka

Przyszła moja przesyłka z Dziewiarki. Wygląda skromnie, ale za to zawiera rzeczy ogromnie dla mnie cenne. Poza włóczkami dla Synka są druty. Ponoć „Mercedesy” wśród drutów. Strasznie jestem ciekawa, czy rzeczywiście lepiej się sprawują od zwykłych, teflonowych drucików za 4 złote z pasmanterii.

Pogoda dzisiaj znośna i spacer byłby super, gdyby nie jedna rzecz, która mnie cały czas wpienia. Kupy. Psie kupy są wszędzie i chyba przynajmniej połowa spacerów kończy się na czyszczeniu kół wózka z brązowych, śmierdzących ciapek. Czy to tak trudno dopilnować psa, żeby nie zostawiał kleksa na środku chodnika? O zebraniu owego kleksa w ogóle nie śmiem wspomnieć. Zatem mimo slalomu i tak się jakaś znalazła przyklejona do przedniej oponki. Szczęście powinno nas już rozsadzić, tak często nam się to zdarza.:-P

I na koniec Summit i ja. Piękny wyszedł, nie?

Tęczowo dzisiaj…

…mimo deszczu, właściwie mżawki, bo wczoraj to był deszcz. Do bani taka pogoda :-(

Szal Summit: 100% wełna; ok. 182g (730m); druty 4.5; 50cm/195cm

Tęczowy szal skończyłam wczoraj w nocy. Teraz się blokuje. Pierwszy raz właściwie robię coś takiego – jakoś nigdy nic nie blokowałam. No, ale ja raczej szyjąca zawsze byłam, druty odpalałam rzadko. Zatem czekam na wynik. Póki co taki rozciągnięty fajnie wygląda ;-)

Synek oczywiście chciał bardzo pomóc w przypinaniu szala ;-)

Teraz na drutach został szal brązowy i zaczęłam robić komin.

8 miechów

Mój „malutki bobasek” kończy dzisiaj 8 miesięcy. Kurde, czas leci jak szalony. Lada moment i będzie roczek. Synek coraz sprawniej porusza się w pionie i czekamy teraz tylko na pierwsze kroki. Może wreszcie skupi się na czymś innym poza poruszaniem się, bo na dzień dzisiejszy ma głęboko w nosie jakieś zabawy tylko „a kuku”, książeczki służą do drapania swędzących dziąseł, a „mamamamama” wykrzykuje z wyrzutem w głosie, jak musi iść spać.

Ale i tak jest czadowy ;-)

Przyszły włóczki. Plan: skończyć brązowy Summit, zrobić mitenki z wzorem liści, zrobić szaliko-kaptur (zielony), zrobić komin (tu nadal szukam wzoru, który mi się spodoba) oraz zacząć szydełkować czapeczki dla dzieci ze ślicznej bawełny z wiskozą. Uff. Dam radę?

Tęczowego Summita lada moment powinnam skończyć, ale brązowy od dwóch dni leży nietknięty. Głupie obowiązki :-P

Poza tym zimno i paskudnie na dworze, nie?